Mimosa II

Testuję właśnie “nowy” sprzęt. Mały wynalazek o wdzięcznej nazwie Mimosa II. Aparacik z centralną migawką, miniaturowym wizjerem, powalającymi prędkościami kończącymi się na 1/200 i ogólną aparycją oraz wielkością dupki do mojego średniego Kieva (chociaż nie, właśnie sprawdziłem – jest znacznie mniejszy).
Dostałem go jakiś czas temu na ”przechowanie” w spadku
po dziadku od znajomej z pracy. A że dostałem go jakoś tak w okresie wzmożonej walki z ostatnią sesją na uczelni, to przeleżał sobie minione miesiące na półce. Dopiero ostatnio (czyt. przedwczoraj) błysnął z tamtąd chromem swoich wykończeń, co sprawiło, że naładowałem go pierwszą lepszą kliszą jaką miałem w domu i od wczoraj noszę w swojej torbie.

